Język angielski

Posted: Maj 15, 2015 in Życie W UK
Tagi:

angielski

Wpis ten będzie miał charakter mocno subiektywny, gdyż będzie nacechowany moimi prywatnymi przemyśleniami odnośnie nauki języka angielskiego za granicą, ale i w Polsce.

Dlaczego w Polsce? Ponieważ z takim językiem tu przejeżdżamy, jakiego nas w szkole publicznej uczą. Najprościej rzecz ujmując, nauka kończy się na wkuwaniu historyjek z książek, odsłuchiwaniu kaset z idealnie akcentowanym, czystym brytyjskim, na dodatek wolno wypowiadanym. Nauka, która polega na wkuwaniu, a nie poznawaniu i uczeniu się pewnych prawidłowości, które później można poza szkołą wykorzystać. Po tego typu doświadczeniach z nauką języka angielskiego, przyjechałem na Wyspy. Dla osoby średnio ambitnej, samo już obcowanie z anglojęzyczną społecznością pozwoli znacznie poprawić zdolności w rozumieniu i wypowiadaniu się w tym języku. Tak też było w moim przypadku. Na samym początku, mój język dosyć znacząco się poprawił (i tu ważna dygresja) w porównaniu do tego, z jakim przyjechałem. Piję do tego, że nie jest on nadal na poziomie, na jakim bym sobie życzył aby był.

W tym momencie chciałem wylać żale i przejść do sedna. Wiecie co ostatnio robiłem? Szukałem na Youtubie filmików z lekcjami angielskiego, tak aby się osłuchać poprawnej angielszczyzny. Pozwólcie że powtórzę i mocno zaakcentuję, osłuchać poprawnej angielszczyzny – będąc w Wielkiej Brytanii! Przyczyną tego stanu jest fakt, że pracuję niemalże z samymi obcokrajowcami, gdzie niestety grono z nich po angielsku mówi bardzo słabo. Na tyle słabo, że sam muszę mocno kaleczyć język, abym został zrozumiany i aby jakakolwiek koleżeńska komunikacja została zachowana. Dosyć jest to irytujące, gdyż moje umiejętności posługiwania się językiem Brytów mocno u mnie stanęły w miejscu. Siedzę zatem nie raz na anglojęzycznych stronach, bądź oglądam anglojęzyczne filmiki, lub słucham radia, a wszystko po to by poobcować nieco z językiem…czyż to nie ironia? Ile samozaparcia trzeba mieć, aby to ciągle kontynuować? Niestety polski system nauczania, polegający na tym aby wkuć, zdać i zapomnieć mocno odbija mi się tu czkawką. Widzę, ile czasu muszę spędzić, abym mógł coś nowego pojąć i to sobie przyswoić. Najgorsza jest problematyczność przekucia teorii w praktykę i później następujące dosyć mocne uczucie rozgoryczenia.

Pomijam już fakt dosyć sporej społeczności wszelkiego pochodzenia obcokrajowców, którzy pomimo lat spędzonych w UK, mają problem z wyartykułowaniem choćby najprostszych zdań. To nasuwa pytanie, jak się czują w swoim kraju brytyjczycy, nie mogąc często przeprowadzić najprostszej konwersacji z osobą mieszkającą za ścianą….

Jak wy to odczuwacie, jak sobie z tym radzicie, jak się uczycie języka?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s